W obronie wrażliwości

 

W obronie wrażliwości


Poruszam temat stygmatyzacji wrażliwości.
Wrażliwość, która nie ma śmiałości i spokoju bycia tym czym jest, może być wręcz niebezpieczna.
Bo to jest rzeka, silny nurt, żywioł. Musi płynąć, pulsować, mieć ujście.
Warto zatem zatrzymać się przy tym...
W odpowiednich warunkach, kiedy wzmożone odczuwanie może oddychać swobodnie - jest mocą, często transformującą ... tymczasem niezbyt dobrze się kojarzy większości z nas.
Sporo jest zamieszania wokół tego słowa- wrażliwość. Dlaczego? ..
Bo chodzi o emocje.
A do emocji często podchodzimy jak w filmie fantasy. Dobre-białe, czarne - złe. Nie widzimy głębiej. Wybieramy łatwość. Nie słuchamy . Odganiamy jak muchy wszystko, co mogłoby spowodować ,,zły" dyskomfort. Nie widzimy ich wartości, funkcji , te przyjemne uważamy za dobre, nieprzyjemne za złe. Wrażliwość to czasem emocje do kwadratu, a to budzi niepokój, kojarzy się z niechcianym dyskomfortem.
Zakładamy też, że wrażliwość to słabość, wątłość. A to już nawet kreskówkowe , w moim odczuciu, podejście.
Zakładamy też trzeba z nią walczyć. Zakładamy jej strój klauna, bierzemy ją za fanaberię, zamykamy jej usta cynizmem, infantylizujemy ją, udajemy, że jej tam nie ma, itd., itd. ... Walczymy z nią widząc jakiś zniekształcony twór. Zapominamy, że ten twór to często min. : wiedza, odmienne postrzeganie, intuicja, widzenie głębiej i widzenie tego co ukryte.
Myślę, że kluczem rewolucji w podejściu do wrażliwości nie jest przekonywanie czy wyjaśnianie światu czym jest wrażliwość czy wysoka wrażliwość. Kluczem jest przebudzenie osób wrażliwych do dogłębnego, konsekwentnego, kompletnego i bezkompromisowego rozpoznania, zaakceptowania swojego daru, wdzięczność za niego oraz aktywne korzystanie z niego, a także codzienne ugruntowywanie swojej energii. Stworzenia swojej wrażliwości warunków do bycia tym, czym jest i -co za tym idzie- zaniechanie brania udziału w walce ze światem o prawo do wrażliwości w ogóle. Nawet jeśli miałoby to wymagać monotonnej , ciężkiej pracy. Nikt inny za nas tego nie zrobi, nie da przyzwolenia, nie da też instrukcji. Czekanie na pozwolenie od świata na bycie kim się jest , czy odczuwanie tego , co się odczuwa , jest wg mnie jednym z najbardziej energochłonnych mechanizmów, osłabiających wszystkie systemy w organiźmie.
Taka myśl do wzięcia (bądź nie): Jeśli ty widzisz głębiej, to nie oczekuj po ludziach przeciętnie wrażliwych , że zrozumieją coś, czego nie odczuwają na codzień.
Dziel się tym. Ale nie po to, żeby coś udowodnić, ale po to żeby się tym podzielić tam , gdzie to jest potrzebne.
Z mojego doświadczenia : najperw jest szukanie po omacku, potem długa przeprawa, a potem zaczyna się taniec.

 
tekst z 28 grudnia 2021r.
foto: Michał Ramus
Grono odbiorców: Publiczne







Komentarze

Popularne posty