Czas dla siebie to nie dodatek - myślę sobie popijając matę i patrząc w okno na listopadowe niebo w kolorze brudnego mleka... Wakacje to ogromna część podstawy. Kiedy zaczynam to rozumieć, zaczynam też dostrzegać, że nie było w moim słowniku słowa: wakacje. Oprócz tego dając z siebie ogrom energii w pracy, nie widziałam tego jako ogrom, kaloryczną bombę, pełnię (teraz to zaczynam widzieć). To było zawsze za mało. Dla mnie. Ja się coraz częściej zza tych krzaków wychylam. Krzaków przekonań, że tylko wtedy i wtedy, w określonych okolicznościach jest prawo do rozluzu, roztrzepotu, rozlania albo wolnobytu. Nie powiem: robię tak czy komuś się to podoba czy nie. Bo wychylać- się wychylam, a część mnie patrzy na to i nadal tego nie kuma. Poczyniłam pewne ruchy inne niż zwykle i widzę sobie, że nie wszystkim to pasuje. I myślę do siebie, że jest harmonia, bo to co się dzieje w mojej głowie odzwierciedla te zewnętrzne grymasy... I tak- brzydko mówiąc-kran, z ktorego idzie to bardzo dużo może albo zaprzestać operowania ciągłym strumieniem, albo nie. Tylko, że ten mechanizm, o którym teraz piszę, to mechanizm autoregulacji, czyli samemu się to robi, wdraża i próbuje wyregulować. Imna kwestia, że otoczenie zachęca do operowania ciągłym strumieniem. Jak to powiedziała Niedźwiecka: ,,Narodowo jesteśmy tak przepracowani i dociśnięci, z tyloma obciążeniami sobie radzimy, że warto by było przestać traktować urlop jako uroczy dodateczek do żyćka,a zacząć traktować z pełną powagą(...)." Przychodzą mi jeszcze na myśl zajęcia z Jin Jogi, które bardzo lubię prowadzić. Na te zajęcia przychodzą osoby, które chcą odpocząć i uznają regenerację za priorytet, nie zbędny dodatek. Statyka, przestrzeń, zatrzymanie, oddech, czucie wnętrza, przyjemność-nie jest dla nich fanaberią, ale bardzo ważną częścią ich życia. Wiecie, to niezwykłe jak świetni jesteśmy w robieniu, a jak słabi jesteśmy w obecności. Żeby nie było - robienie samo w sobie uważam za wspaniałe, ale niepełnoodżywcze. I myślę sobie, że ten świat nadal jest bardzo Jang (męski), zwłaszcza polski świat. Zatem ten wpis, jest chyba małą odą do wydechu, do bycia dla bycia i do piękna otwartej przestrzenii i do energii Jin.









Komentarze

Popularne posty