Lubię się starzeć

Lubię się starzeć...


Lubię to, że inaczej patrzę na siebie i świat.
Lubię odkrywać, że po odpuszczeniu czegoś, czy utracie czegoś, przychodzi nowe , bogatsze, głębsze.
Lubię spokój, który jest, a którego kiedyś nie było.
Zawdzięczam go mojemu wiekowi i pracy nad sobą.
Lubię doświadczenie, które zmienia postrzeganie i pokazuje, że mam wybór.
Lubię moje sięganie po to co mi się podoba, do którego potrzebowałam dorosnąć.
Lubię to, że z wiekiem zrozumiałam jak wielkim wyzwaniem jest byciem miłą dla siebie i że to jest właśnie tworzenie dla siebie sprzyjających warunków do funkcjonowania i- jak to mówi moja przyjaciółka - wyluzowania majtów.
Lubię poczucie, ze dużo zrobiłam i że teraz już nie muszę tyle robić, bo ważniejsze dla mnie jest bycie obecną.
Lubię moją pracę i czuję, że to wielkie błogosławieństwo, ze jest moim wyborem i że przez ponad 20 lat robienia tego , co robię , stałam się specjalistką (i nie boję się już użyć tego słowa).
Lubię swoją pokorę, dzieki której wiem jak wiele nie wiem, a to oznacza , że przede mną wiele odkryć.
Lubię wszystkie dziedziny sztuki towarzyszące mi na różnych etapach życia. Jedni wierzą w anioły...ja wierzę w sztukę i to że daje dostęp do swiatła.
Lubię moje zmarszczki i to, że zmienia się moje ciało. Z resztą zawsze mi się podobaly zmarszczki. Uszlachetniają rysy twarzy.
Lubię to, że zmieniam sposób ubierania się - mieszanina wygody i elegancji. Świetnie się w tym czuję.
Lubię to we mnie co niezmienne i to, że jest takie jak na początku.
Kocham moich przyjaciół, którzy pięknie się starzeją i jestem z nich dumna i wdzięczna, że niezmiennie się inspirujemy, wraz z upływem czasu, a jednocześnie jestesmy zwyczajni i mozemy tacy być, bo już nie musimy nic udawadniać.
Lubię łagodność, która zawsze we mnie była, a teraz powoli wypływa na powierzchnie i to że z wiekiem zrozumiałam, ze idzie w parze z siłą.
Lubię swoją wrażliwość. 40 lat zajęło mi , żeby pojąć ze nie jestem od tej wrażliwości ani lepsza ani gorsza od innych i to że dostałam prezent, który odpowiednio używany - przerabia węgiel na diament.
Lubię moje rozkminy na temat śmierci, które mam od zawsze i które oswajają mnie z tym co nas wszystkich czeka i to, że przestałam o tym gadać z tymi, dla których to temat tabu.
Lubię to, że z czasem mam coraz więcej wewnętrznej zgody na błędy i bycie nieidealną, choć nadal regularnie wpadam w pułapki superego.
Lubię przyjaźń z moją siostrą, ktora starzeje się wraz z nami i to, że jesteśmy dalej jak dwie dziewczynki, jak dwa płatki śniegu - takie same-lecz zupełnie inne.
Lubię przestrzeń, w której mieszkam i to , że jest urządzona po mojemu. Czuje się w niej bezpiecznie.
Nie lubię tego, że mnie boli ciało, ale lubię to, że dbam o nie w odpowiedzi na jego sygnały i staram się wychodzić im naprzeciw.
Lubię się starzeć, mimo że wychowałam się w domu, w którym od starzenia się uciekało i swoją przekorę , ktorej zawdzięczam zgoła inne podejście.
Lubię się starzeć, mimo tego że wiem , że starzenie się będzie kiedyś trudniejsze i poza kontrolą i mam świadomość , że to jak żyję teraz ma wpływ na to jakie to będzie później.
Lubię się starzeć po mojemu. I nie odpowiada mi myślenie, ze młodość jest taka super zajebista, a potem to już nic.
Bo rzeczywiście-pociag zwalnia - ale to oznacza że w końcu można odetchnąć pełną piersią i cieszyć się doświadczaną podróżą.
Patrzę na kobiety w różnym wieku...
Widzę piekno kobiet dojrzałych i ze smutkiem , a czasem irytacją zauważam, że wiele z nich tego u siebie nie dostrzega. Przez stereotypy, schematy myślowe, to że ktoś im coś wmówił...
Nie zauważają ani swojego piękna, ani piękna kobiet w otoczeniu...To samo dotyczy mężczyzn.
Polecam starzenie się.
Starzenie się jest fajne.
Jest niełatwe.
Jest genialne .
Jest dziwne.
Jest naturalne.
Jest nieidalne.
Jest zwyczajne.
Jest ciekawe.
Jest w nas wbudowane.
Jest piękne.
Jest siła większą od nas.
W starzeniu się drzemią skarby.
Nie dawajmy sobie tego odebrać.

Tekst z 4 lutego 2022r.





Komentarze

Popularne posty